W tym dniu, w którym ubodzy powinni być dostrzeżeni,
gdyż to ich”święto”, staram się coś zrobić dla nich sama od siebie. Dzięki
mojej ukochanej, zaprzyjaźnionej rodzince mogłam sobie pozwolić na calutki duży
garnek bigosu właśnie dla nich - ubogich nie tylko ciałem, fizyczną stroną ich egzystencji, ale i duchem (podupadłych, zagubionych). Muszę
powiedzieć, przy okazji tego dnia, że Bóg jest jednak przewspaniały, zmienia
ludzi, ich postępowanie i zachowanie niesamowicie. Byłam w Światowy
Dzień Ubogiego najbardziej radosną osobą, gdyż doświadczyłam samego dobra,
pozytywnego rozczarowania. Zatem karmmy się dobrem oraz miłosierdziem. Poniżej również zdjęcia ze wcześniejszego spotkania organizowanego dla bezdomnych.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz